PRZEBRAMA BUDZIŃSKIEGO

Na koniec sobotnich, ekstraklasowych zmagań, stanęły naprzeciwko siebie Cracovia i Lech Poznań. Przyznamy, że z dużym zaciekawieniem oczekiwaliśmy na to jak ten mecz będzie wyglądał i jakim rezultatem się zakończy. Czy górą będzie drżący od kilku tygodni o swoją posadę w Cracovii Jacek Zieliński, czy kontynuujący niezłą serię z Kolejorzem Nenad Bjelica.

Mecz przyjaźni na trybunach, a na płycie boiska? Wymiany uprzejmości na pewno nie było, gdyż remis nie urządzał żadnej z ekip. Śmiało można stwierdzić, że lepiej prezentowali się przyjezdni z Poznania. mieli optyczną przewagę, lecz nie potrafili jej udokumentować. Pasy natomiast grały tak jakby chciały uśpić rywala, a śledzących to spotkanie przy okazji zirytować swoją beznadziejnością.

Ten Szaro-bury obraz przełamał Marcin Budziński. Nadworny specjalista Lotto Ekstraklasy od strzelania pięknych bramek. Śmiało w tym miejscu można zacytować klasyka z nonsensopedii o legendarnym golu Artura Siódmiaka w meczu z Norwegami – zajebał taką bramę, że Lechici obsrali się na miętowo. Gol zajebisty, ale miał on jedną zasadniczą wadę z punktu widzenia Cracovii… był on tylko jeden. Niestety, tylko jeden i to okazało się za mało. Konsekwentnie dążący do odmiany losu poznaniacy, zdołali wyrównać w końcowych fragmentach gry. Sprawiedliwy remis, który jednak nikogo do końca nie satysfakcjonuje.

Cracovia – Lech Poznań 1:1 (1:0)
1:0 – Budziński 40′
1:1 – Nielsen 77′

SKRÓT

fot. http://www.lechpoznan.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s