SKARCENI LIDERZY

Kiedy już powoli świtała nam myśl, że w najbardziej nieprzewidywalnej lidze świata, (doskonale wiecie o jakiej mowa) powoli zaczyna się klarować sytuacja, kto o utrzymanie, a kto do Europy po żenujący wpierdol, to oczywiście tuż przed zimowym snem wszystko znowu się pozmieniało.

Liderzy solidarnie przyjęli na swoją dupę soczyste baty i pokazali, podobnie zresztą jak w piątek krakowska Wisła, że się im już nie chce, tak jak chcieć się powinno. Jeśli po rundzie rewanżowej realnie myślą o miejscach na podium, to takiej gry w ich wykonaniu oglądać już więcej nie możemy.

Jako pierwsza cięgi pozbierała gdańska Lechia i już wtedy było wiadomo, że to Jagiellonia przezimuje na fotelu lidera. Faktem jest, że ostatnio grać przeciwko Koronie, zwłaszcza w Kielcach nie jest łatwo, jednak nie możemy oprzeć się wrażeniu, że tego dnia przyjezdni marzyli tylko o tym, aby wziąć gorący prysznic i jak najszybciej zabukować bilety do Dubaju, na Malediwy, czy na Kanary. Niestety przede wszystkim dzięki słabej grze gdańszczan oglądaliśmy nudne, stojące na słabym poziomie widowisko. Gospodarze byli konkretni i do bólu skuteczni w swoich poczynaniach. Dwie bramki Jacka Kiełba załatwiły sprawę i sprowadziły faworytów na ziemię.

Pewna swojej pozycji Jagiellonia grała mecz z nieco mniejszym obciążeniem psychicznym. No i szkoda! Bo zamiast dodatkowego pozytywnego bodźca w postaci możliwości zwiększenia przewagi nad rywalem, solidarnie nadstawiła dupę do zlania. Gołym okiem było widać, że zaangażowanie nie jest na odpowiednim poziomie, a prosty jak budowa cepa sposób na powstrzymanie Vassiljeva, czyli przylepienie mu plastra, okazał się dla Jagi wyzwaniem nie do pokonania. Zero pomysłu na odmianę niekorzystnego scenariusza.

Nieco lekceważona i niedoceniana Wisła Płock już nie raz zdołała napsuć krwi faworytom, bo i Legia i Lechia wybiły sobie zęby na nafciarzach. W tym meczu bardzo podobnie, do samego końca Wiślacy grali z wiarą, że mogą sprawić niespodziankę. Ku wielkiej rozpaczy kibiców i niedowierzającego Michała Probierza w ostatniej chwili wbili gwóźdź do trumny Jagiellonii.

Korona Kielce – Lechia Gdańsk 2:0 (0:0)
1:0 – Jacek Kiełb 61′
2:0 – Jacek Kiełb 90+1′

SKRÓT

Jagiellonia Białystok – Wisła Płock 1:2 (0:0)
0:1 – Piotr Wlazło 49′
1:1 – Fiodor Cernych 58′
1:2 – Kamil Sylwestrzak 90′

SKRÓT

fot. www.facebook.com/korona.kielce.oficjalna

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s