Z TAKĄ LECHIĄ NIE WYGRAĆ?

Wisła – Lechia 1:1. Z tego wyniku najbardziej zadowoleni są nad morzem, gdzie z litości dla stylu gdańskiej drużyny zrobiono nawet promocję na grillowanego łososia. Nie pytajcie jaki to ma związek. Wisła? Dziś w klubie przy Reymonta uczą się, co to słowo „minimalizm”.

Pomijając fakt, że mecz był tak interesujący jak kolejne „Trudne Sprawy”, to był sporą szansą dla krakowian. Wisła za sprawą człowieka z Hiszpanii kosmosu znów mogła przynajmniej na chwilę rozsiąść się wygodnie w fotelu lidera Ekstraklasy, ale pokpiła sprawę. Zwyczajnie, niczym kibic w jej barwach udający się na Kazimierz.

Kiedy masz rywala na widelcu, a w dodatku ten w ogóle Cię nie straszy tylko ledwie co rusza patykiem, musisz go wykończyć. Piłkarze Ramireza najwyraźniej nie wpadli na taki pomysł, więc w kolejnych minutach mecz wyglądał mniej więcej tak:

tumblr_nhmpx3qodz1u0cjqco1_r1_400

Problem dla Wisły w tym, że Lechia (chyba przez przeoczenie) wystawiła pazury. Raz. Wystarczyło. Akcja niedawno wpuszczonego na murawę Joao Oliveiry była sklejona i zaplanowana, a efekt przyjemny dla oka.

Wszystko inne zaprezentowane w tym meczu przez Lechię nie miało kolorów. Wolna, schematyczna gra i żaden wyróżniający się piłkarz. Nawet Kaziu Węgrzyn miał problem, żeby takiego wskazać. Po drugiej stronie też łatwo nie było, ale tam biega Carlitos. Już teraz można liczyć punkty zdobyte dla Wisły tylko przez tego jednego człowieka…

Wisła Kraków – Lechia Gdańsk 1:1 (1:0)
1:0 – Carlitos 39′
1:1 – Oliveira 79′

SKRÓT

fot. sport.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s